Moje zwierzaki

Żółwik na balkonie

Żółwia mam już 17 lat. Dostałam go na Dzień Dziecka od babci i dziadka. Nawet z nami podróżował, był z nami w Borach Tucholskich i na Mazurach. Teraz jest nieco rozpieszczony. Kiedyś lubił jabłko i marchewkę, a teraz je tylko truskawki, arbuza, owoce z kompotu i zieloną sałatę. Latem zbieram mu trawę tzn. tylko mlecze i koniczyne, bo innej trawy nie je.

Na początku był w akwarium, ale niestety bardzo krótko. Strasznie mu się nie podobało, cały czas tłuk o szybę całym ciałem. Więc ma w kuchni domek z kartonu z wyjściem na kuchnię, wypełniony gazetami, ale on sobie tak poukłada, że jest cały schowany w tym bałaganie. Jak mu posprzątam to tak długo wszystko "układa", aż wygląda jak przed sprzątaniem. Wtedy dopiero może zasnąć. A śpiochem jest wielkim, niekiedy śpi przez kilka dni. Czasem obudzi się, głowę wychyli z domku i z powrotem kładzie się spać.
Latem jest bardziej aktywny i lubi wygrzewać się na słońcu. Żeby nie potrafił uciec z kuchni miał postawioną deskę, ale on znalazł sobie drogę za piecem i szafką, więc nam uciekał do pokoju i przy oknie balkonowym się wygrzewał na słońcu. Zdarzało się też, że nam się tak schował, iż przez kilka dni nie potrafiliśmy go znaleźć - myśleliśmy, że wypadł przez balkon. Sprytny i szybki żółwik (zdziwilibyście się jak szybko biega, a szczególnie jak uda mu się uciec z kuchni do pokoju) wszedł z balkonu do mieszkania i skrył się w kąciku, dopiero po kilku dniach wyszedł :]

Kuba i żółw

Ma około 22 cm długości, nie ma zębów, ale potrafi swymi wargami mocno przygryźć. Ogólnie nie ma z żółwiem problemu mało je, dużo śpi, rzadko "brudzi". Czasem tylko mama się denerwuje, bo spaceruje jej pod nogami gdy ona gotuje obiad, ale tak ogólnie to jest w porządku.

Najważniejszym jednak zwierzakiem jest Kubuś. Kubuś to mój gołąb, którego znalazłam pod balkonem wiosną 2000 roku. Miał uszkodzone skrzydełko i nie potrafił latać. Przyniosłam go do domu, rodzice zgodzili się żeby go zostawić do wyleczenia. Pojechaliśmy z nim do weterynarza. Weterynarz stwierdził, że skrzydełko mu się zagoi i odfrunie. Chodziłam z nim nawet na pole, żeby zaczął latać, a on nic. Obrócił się tylko i pieszo szedł w stronę naszego domu. Po miesiącu znowu pojechaliśmy do weterynarza, bo nasz Kubuś ani troszkę nie chciał fruwać. Weterynarz wzruszył ramionami, że nie wie dlaczego nie chce nauczyć sie latać. No ale Kubuś był mądrzejszy, przecież u nas mu było znacznie lepiej niż w gołębniku, więc po co miał fruwać? ;)

Kuba - mój gołąb pocztowy

No i tak pozostał - już 9 lat jest u nas. Tata zrobił mu dwa domki: jeden z mojego łóżeczka stoi w kuchni pod stołem, a drugi letniskowy stoi na balkonie. Kubuś przeważnie jest w tym z mojego łóżeczka, bo on jest bardzo towarzyski (oczywiście dla ludzi) i na balkonie nie chce za długo przebywać, zaraz puka po szybie żeby wejść do domu.

W drugim domku w kuchni jest w centrum, patrzy przez szczeble. Gdy ktoś wchodzi do kuchni zaraz radośnie gulgocze i tańczy w kółko. Najbardziej oczywiście cieszy się na mój widok, ale innych domowników też wita, a szczególnie jak powiemy "Kubuś", to wprost szaleje z radości jak słyszy swoje imię. Natomiast gdy wychodzę do szkoły, to tak żałośnie gulgocze, że najchętniej zostałabym w domu, ale mama mi nie pozwala. No cóż, Kubuś czuje moją ciężką sytuację. Przynajmniej jeden mnie rozumie...

Kuba i żółw na tle domku

Kuba, gdy daję mu jeść i pić, to zawsze stara się mnie dziubnąć w rękę, ale to w ramach podziękowań. Oczywiście gdy mam czas bawię się z Kubusiem, którego wypuszczam na spacerek po kuchni. Muszę po nim sprzątać, no ale cóż jak zrobiłam mu kiedyś pampersa, to nie chciał w nim chodzić. Wieczorem zawijam go w szmatkę i idziemy razem oglądać telewizję. Siadam z nim w fotelu i patrzymy na film. Wyobraźcie sobie, że nawet szmatki nie pobrudzi. Jak mu się "coś" chce, to zaczyna się kręcić i muszę go zanieść do jego domku. Czasem zdarza mu się nawet 2 godziny wytrzymać na rękach, niekiedy nawet zaśnie. Kiedyś często leżał w wózku dla lalek, ale ostatnio się odzwyczaił. W końcu nie jest już takim dzidziusiem, bo ma 11 lat.
Znajomy hodowca gołebi powiedział, że to niemożliwe żeby gołąb leżał na plecach. No cóż, przecież to nie jest zwyczajny gołąb - to mój Kubuś :D

Na początku Kuba strasznie bał sie żółwia i przed nim uciekał. Ale po pewnym czasie bardzo się zaprzyjaźnili (co widać na zdjęciu).

Mam jeszcze akwarium z rybkami. Kiedyś miałam dwa: jeden duży, z dorosłymi rybkami, a drugi mały, gdzie miałam rybki, które się dopiero urodziły. Ale po pewnym czasie mały zlikwidowałam i teraz wszystkie rybki są w jednym dużym akwarium. Nie mam żadnych super rybek, tylko pawie oczka (popularnie zwane gupikami), ale one są bardzo towarzyskie i nie robią krzywdy swojemu potomstwu. Bardzo podoba mi się jak te małe rybki szybko rosną. Ostatnio musiałam zrobić porządek w akwarium, bo tak zarosło roślinkami, że była tam wielka dżungla i rybki nie były widoczne.

Moje akwarium z rybkami :)